Dla rodziców

 

 

 

INTERNET ZAGROŻENIEM DLA PRZEDSZKOLAKA

 

 

 

 

 

 

PLAGA OTYŁOŚCI WŚRÓD POLSKICH DZIECI

 

 

 

Dlaczego dzieci się wstydzą?

Emocje kształtują się u dziecka od początku życia do jego końca. Jednym z dość często doświadczanych przez człowieka (także małego) stanów emocjonalnych jest nieśmiałość.


Czy rodzimy się nieśmiali? Na pewno nie. I nie istnieje również żaden „gen nieśmiałości”. Ponieważ nieśmiałość wiąże się z poczuciem skrępowania, najwcześniej może objawić się w wieku dwóch lat, kiedy dzieci stają się świadome siebie jako odrębnych bytów. Psychologowie nazywają to spostrzeżenie „poczuciem własnego ja”. Niemowlaki i małe dzieci nie mają jeszcze poczucia własnego ja, a więc nie mogą być nieśmiałe” –pisze Bernardo Carducci w książce pt. „Nieśmiałość”.

Ale już kilkulatki zdecydowanie tak! Nieśmiałość często jest obserwowana u dzieci w wieku przedszkolnym. Uczucie nieśmiałości pojawia się wtedy, gdy dziecko jest zakłopotane, gdy czuje się skrępowane lub czegoś się boi.

Nieśmiałość albo, inaczej mówiąc, wstydliwość zależy także od temperamentu dziecka, od jego wychowania, od tego, jak jest traktowane przez dorosłych i czy ma rodzeństwo. U jednych dzieci nieśmiałość jest wynikiem ich wrażliwości, u innych to reakcja na presję ze strony rodzica.

Zdarza się jednak tak, że nieśmiałość jest objawem poważnych zaburzeń neurologicznych i nie powinniśmy jej bagatelizować. Wycofanie, izolowanie się od otoczenia, bycie niespołecznym to objawy niektórych chorób takich, jak: zespół Aspergera, autyzm, mutyzm wybiórczy czy dystymia.

Zespół Aspergera podobnie jak autyzm to neurologiczne zaburzenie rozwoju. Oba są trudne do zdiagnozowania. Do objawów należą: nieumiejętność nawiązywania relacji z otoczeniem, izolowanie się, zaburzenia mowy. Inne objawy towarzyszą mutyzmowi wybiórczemu. Dziecko cierpiące na to schorzenie rozwija się prawidłowo, jednak nie mówi w określonych sytuacjach, na przykład w przedszkolu. Dystymia to z kolei łagodniejsza forma depresji, której mogą towarzyszyć stany lękowe. Dzieci mają problem z samooceną, są niezadowolone z siebie i niechętne do działania.

To jacy jesteśmy zależy od kilku czynników - od charakteru, temperamentu, osobowości. Nieśmiałość sama w sobie nie jest chorobą i nie chodzi o to, abyśmy na siłę doszukiwali się jej u naszych dzieci. Gdy jednak okazuje się, że dziecko ma trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami, albo jest ciągle smutne – warto zwrócić na nie baczniejszą uwagę.

 

Żródło: Akademia Zdrowego Przedszkolaka

 

 

Gotuj z dziećmi na święta!

 

Gotuj z dziećmi na święta!

 

Naukowcy udowodnili, że wspólne gotowanie z dzieckiem sprzyja wyrabianiu w nim nawyku zdrowego żywienia. Święta są doskonałą okazją do tego, żeby zaangażować nasze pociechy w przygotowania.

 

Jak sprawić, aby dzieci potrafiły zrezygnować z niezdrowego jedzenia w święta na rzecz wartościowych posiłków? To bardzo proste – przygotuj święta wraz z dziećmi.

 Amerykanie donoszą

Naukowcy z University of Alberta odkryli, że zapraszanie dzieci do wspólnego szykowania posiłków powoduje, że zaczynają one wybierać zdrowsze produkty i cieszą się ich smakiem. A dzieci, które polubią owoce i warzywa, częściej po nie sięgają zamiast po niezdrowe przekąski, jedząc dzięki temu zdrowiej.

Odkrycia te opublikowano w kwietniu 2013 r. w Public Healt Nutrition. Badania przeprowadzono z udziałem 151 amerykańskich uczniów, którzy wypełniali specjalnie przygotowany kwestionariusz. Na podstawie zebranych informacji ustalono, że 1/3 dzieci pomaga w szykowaniu posiłków przynajmniej raz dziennie. Kolejna 1/3 uczniów szykuje z rodzicami posiłki 1-3 razy w tygodniu. 25% dzieci robi to raz w miesiącu, a 12,4% nie uczestniczy wcale w przygotowywaniu jedzenia.

Większość dzieci woli owoce od warzyw, ale ci uczniowie, którzy angażują się w kuchenne prace przynajmniej raz w tygodniu, tak samo lubią warzywa i owoce, a 10% z nich przedkłada warzywa nad owoce. Badania pokazały też, że dzieci angażujące się w szykowanie posiłków miały większą wiedzę na temat znaczenia, jakie ma dokonywanie zdrowych wyborów żywieniowych.

Przygotujcie to wspólnie

Większość dzieci uwielbia pomagać w kuchni. Nie traktuje tego bowiem jak obowiązek, tylko jak dobrą zabawę. Zaproś dziecko do pomocy w przygotowaniach świątecznych potraw.

Przygotowując potrawy pozwalaj dziecku mieszać i dodawać składniki oraz próbować ich. Możecie także wprowadzić element zabawy. Zawiąż mu oczy chustką i pozwól odgadnąć jakie składniki lub przyprawy dostało do spróbowania. Pozwól mu wykonywać prostsze czynności. Na pewno będzie się świetnie bawić, a następnie chętniej spróbuje gotowej potrawy na stole.

Wszyscy wiemy, że zdrowa dieta dziecka, jest warunkiem jego prawidłowego rozwoju, zdrowia i dobrego samopoczucia. Gotujmy zatem wspólnie z dziećmi na święta! Razem z nimi dokonujmy zdrowych wyborów i cieszmy się smakiem wartościowych posiłków także w święta.

Źródło: Akademia Zdrowego Przedszkolaka

 

 

 

Święta naszego dzieciństwa

 

 

 

Święta naszego dzieciństwa

 

Dziesiątki kolorowych gazetek lądujących w naszych skrzynkach, setki krzykliwych reklam – „Kup!” i sklepowe półki uginające się od przeróżnych zabawek. Zwłaszcza w okresie przedświątecznym ze wszystkich stron jesteśmy bombardowani „najlepszymi” pomysłami na prezenty dla naszych maluchów. Zapewne wiele razy dziennie słyszymy z ust naszych dzieci pytanie, które sprawdza nasze granice wytrzymałości: „Mamo, tato – kupisz?”. I co? Kupujemy, pięknie pakujemy, kładziemy pod choinkę. Przy rozpakowywaniu prezentów następuje 5-10 minut szału i radości, a później kolejna zabawka ląduje w szafce, koszu z zabawkami, czy na półce. Kto z nas nie przerabiał takiego scenariusza?

Oczywiście prezenty są ważne i warto je kupić nawet dla tych 5 czy 10 minut spontanicznej radości dziecka. Ale czy w tym pędzie nie zapominamy o tym, co zwłaszcza w okresie Świąt, powinno być dla nas najważniejsze? Dni wolne od pracy, szkoły i przedszkola, a przede wszystkim ta wyjątkowa atmosfera roztaczająca się wokół Świąt Bożego Narodzenia, sprawia że czas świąteczny to przede wszystkim czas, który możemy poświęcić najbliższym. Możemy po prostu być razem i cieszyć się sobą nawzajem.

W czasach gdy my byliśmy dzieci, było to zapewne łatwiejsze. Mniej różnego rodzaju bodźców odrywało nas bowiem od wspólnego stołu. Nie było największego „złodzieja czasu” - internetu, a programy telewizyjne były tak mało atrakcyjne, że wcale nie chciało się ich oglądać. Poza tym w sklepach nie tak łatwo było dostać piękne ozdoby, więc najczęściej wykonywaliśmy je sami. Kto z Was nie pamięta wycinania pasków z kolorowego papieru i sklejania ich w długi łańcuch, który zdobił choinkę? Albo słomkowych ozdób, papierowych bombek,  malowanych szyszek, czy serwetek świątecznych, co wytrwalsi pokusili się nawet o własnoręczne przygotowanie szopki Betlejemskiej. Czy tamte choinki, sprzed 30 czy 40 lat były brzydsze? Nie, wręcz odwrotnie, były piękne bo nasze, wykonane wspólnie.

Może wtedy czas płynął trochę inaczej, może mniej rzeczy nas rozpraszało, a może w dużej mierze tylko magia wspomnień, ale mimo iż świąteczne stoły naszego dzieciństwa były skromniejsze  (radość często wywoływała zwykła szynka, czy pomarańcze), a dawny Mikołaj również był mniej hojny, to wspomnienie tamtych czasów jest dla każdego z nas wyjątkowe.

Niejedna mama z nostalgią wspomni również siebie jako małą dziewczynkę, która pomagała swojej mamie przy przygotowywaniu świątecznych wypieków – pachnących makowców, pierników i miodowników, oczywiście wszystkie według tradycyjnych przepisów, nie z półproduktów. Tatusiowie też zapewne pamiętają, gdy jako kilkuletni chłopcy wspólne z rodzicami, a często z samym tatą (bo mama zajęta była w kuchni) ubierali choinkę. W wielu domach kultywowane było również wspólne śpiewanie kolęd. Do czasów naszej młodości przetrwało również wiele regionalnych świątecznych zwyczajów, które naszym rodzicom zostały przekazane przez dziadków.

A my – co przekazujemy dalej naszym dzieciom? Czy uczymy ich, że najcenniejsze są nie kolorowe prezenty, a wspólnie  spędzony czas. No właśnie, czy mamy czas dla siebie? Na wspólne wykonywanie ozdób, gotowanie, rozmowę. Po prostu na bycie ze sobą. Nasze dzieci, choć raczej tego nie powiedzą, właśnie najbardziej tego potrzebują.

Powiedźcie nam jak wyglądają Wasze Święta, czy macie czas dla rodziny, czy kultywujecie rodzinne zwyczaje, czy święta Waszych dzieci są podobne do Świąt, które pamiętacie z własnego dzieciństwa? Co z perspektywy czasu było dla Was najcenniejsze i co staracie się ocalić od zapomnienia? Opowiedzcie nam o tym na forum.

Życzymy Wam aby te Święta przeniosły Was do krainy Waszego dzieciństwa i abyście nie zapomnieli o tym co najważniejsze – o sobie. Rodzinnych Świąt!

Zespół Akademii Zdrowego Przedszkolaka

Dziesiątki kolorowych gazetek lądujących w naszych skrzynkach, setki krzykliwych reklam – „Kup!” i sklepowe półki uginające się od przeróżnych zabawek. Zwłaszcza w okresie przedświątecznym ze wszystkich stron jesteśmy bombardowani „najlepszymi” pomysłami na prezenty dla naszych maluchów. Zapewne wiele razy dziennie słyszymy z ust naszych dzieci pytanie, które sprawdza nasze granice wytrzymałości: „Mamo, tato – kupisz?”. I co? Kupujemy, pięknie pakujemy, kładziemy pod choinkę. Przy rozpakowywaniu prezentów następuje 5-10 minut szału i radości, a później kolejna zabawka ląduje w szafce, koszu z zabawkami, czy na półce. Kto z nas nie przerabiał takiego scenariusza?

Oczywiście prezenty są ważne i warto je kupić nawet dla tych 5 czy 10 minut spontanicznej radości dziecka. Ale czy w tym pędzie nie zapominamy o tym, co zwłaszcza w okresie Świąt, powinno być dla nas najważniejsze? Dni wolne od pracy, szkoły i przedszkola, a przede wszystkim ta wyjątkowa atmosfera roztaczająca się wokół Świąt Bożego Narodzenia, sprawia że czas świąteczny to przede wszystkim czas, który możemy poświęcić najbliższym. Możemy po prostu być razem i cieszyć się sobą nawzajem.

W czasach gdy my byliśmy dzieci, było to zapewne łatwiejsze. Mniej różnego rodzaju bodźców odrywało nas bowiem od wspólnego stołu. Nie było największego „złodzieja czasu” - internetu, a programy telewizyjne były tak mało atrakcyjne, że wcale nie chciało się ich oglądać. Poza tym w sklepach nie tak łatwo było dostać piękne ozdoby, więc najczęściej wykonywaliśmy je sami. Kto z Was nie pamięta wycinania pasków z kolorowego papieru i sklejania ich w długi łańcuch, który zdobił choinkę? Albo słomkowych ozdób, papierowych bombek,  malowanych szyszek, czy serwetek świątecznych, co wytrwalsi pokusili się nawet o własnoręczne przygotowanie szopki Betlejemskiej. Czy tamte choinki, sprzed 30 czy 40 lat były brzydsze? Nie, wręcz odwrotnie, były piękne bo nasze, wykonane wspólnie.

Może wtedy czas płynął trochę inaczej, może mniej rzeczy nas rozpraszało, a może w dużej mierze tylko magia wspomnień, ale mimo iż świąteczne stoły naszego dzieciństwa były skromniejsze  (radość często wywoływała zwykła szynka, czy pomarańcze), a dawny Mikołaj również był mniej hojny, to wspomnienie tamtych czasów jest dla każdego z nas wyjątkowe.

Niejedna mama z nostalgią wspomni również siebie jako małą dziewczynkę, która pomagała swojej mamie przy przygotowywaniu świątecznych wypieków – pachnących makowców, pierników i miodowników, oczywiście wszystkie według tradycyjnych przepisów, nie z półproduktów. Tatusiowie też zapewne pamiętają, gdy jako kilkuletni chłopcy wspólne z rodzicami, a często z samym tatą (bo mama zajęta była w kuchni) ubierali choinkę. W wielu domach kultywowane było również wspólne śpiewanie kolęd. Do czasów naszej młodości przetrwało również wiele regionalnych świątecznych zwyczajów, które naszym rodzicom zostały przekazane przez dziadków.

A my – co przekazujemy dalej naszym dzieciom? Czy uczymy ich, że najcenniejsze są nie kolorowe prezenty, a wspólnie  spędzony czas. No właśnie, czy mamy czas dla siebie? Na wspólne wykonywanie ozdób, gotowanie, rozmowę. Po prostu na bycie ze sobą. Nasze dzieci, choć raczej tego nie powiedzą, właśnie najbardziej tego potrzebują.

Powiedźcie nam jak wyglądają Wasze Święta, czy macie czas dla rodziny, czy kultywujecie rodzinne zwyczaje, czy święta Waszych dzieci są podobne do Świąt, które pamiętacie z własnego dzieciństwa? Co z perspektywy czasu było dla Was najcenniejsze i co staracie się ocalić od zapomnienia?

Życzymy Wam aby te Święta przeniosły Was do krainy Waszego dzieciństwa i abyście nie zapomnieli o tym co najważniejsze – o sobie. Rodzinnych Świąt!

Żródło : Zespół Akademii Zdrowego Przedszkolaka

 

 

Czy podtrzymywać wiarę dziecka w Świętego Mikołaja?

Już dziś dzień Świętego Mikołaja. Z pewnością większość rodziców zakupiła prezenty dla swoich dzieci, część już rano położyła  je obok poduszki. 

 

Niektórzy mają pewnie też spore dylematy w związku z tym dniem – czy powinni wmawiać dziecku, że Mikołaj istnieje? co będzie za kilka lat, gdy ich maluch dorośnie, pozna prawdę i zarzuci im oszustwo? Z drugiej strony, dzień Świętego Mikołaja to przecież piękna tradycja, dzieci na całym świecie obdarowywane są prezentami – czy pozbawiać tej przyjemności nasze pociechy?

 

Trochę historii

Święty Mikołaj był biskupem, pochodzącym prawdopodobnie z bogatej rodziny. W diecezji Myry zasłynął wielką dobrocią, troską o wiernych i cudami. Zmarł około 350 roku, a na jego temat powstało mnóstwo legend. Jedna z nich mówi o tym, że Mikołaj cały swój majątek rozdał ubogim – stąd zapewne wszedł do tradycji jako święty, który obdarowuje prezentami.

Popularne w tradycji wyobrażenie Świętego Mikołaja to mieszanina bóstw i legend z różnych kultur – niderlandzkiej (z niej zaczerpnęliśmy zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami), germańskiej (wizerunek świętego powożącego zimą sanie). W kulturze rosyjskiej mikołaj to Dziadek Mróz. Dzisiejszy wizerunek sędziwego dziadka w czerwonej czapce z długą białą brodą zawdzięczamy amerykańskiej popkulturze. Jest on co roku wykorzystywany głównie w celach marketingowych, zachęcając nas do kupienia prezentów najbliższym.

 

Jak legenda św. Mikołaja wpływa na nasze dziecko?

Dzieci oczywiście uwielbiają dzień 6 grudnia, który nieodłącznie kojarzy im się z prezentami. Już wcześniej piszą listy do Świętego Mikołaja, które wręczają rodzicom, aby je wysłali, chowają pod poduszkę, kładą na oknie… Czy warto zatem odbierać te radosne chwile naszym dzieciom oświadczając im, że Mikołaj to tylko wymysł i nie ma sensu obchodzić tego święta?

 

Dzieci dość szybko orientują się, że Mikołaj jest postacią fikcyjną – czasem zasłyszą to od starszego kolegi, czasem uda im się podpatrzyć zakładającego pod drzwiami białą brodę wujka, niektóre odkryją prezenty w szafie rodziców… Zwykle jednak same jeszcze przez jakiś czas się oszukują, by przedłużyć okres dziecinnej wiary w świętego, który kocha wszystkie dzieci i co roku spełnia ich marzenia.

 

Wiara w Mikołaja jest czymś magicznym, bajkowym dla dziecka. Świętego przynoszącego prezenty uosabia z kimś dobrym i sprawiedliwym – bo obdarowuje nie tylko jego, ale wszystkie dzieci, na całym świecie. Taki magiczny, bezpieczny świat jest potrzebny dziecku, jest naturalnym i niezbędnym łącznikiem, pozwalającym wejść stopniowo w świat realny, rzeczywisty.

 

Gdy dziecko zacznie nas pytać o prawdziwość postaci Mikołaja, porozmawiajmy z nim szczerze. Wytłumaczmy, że to piękna tradycja, opowiedzmy o postaci świętego. Dziecko, nawet jeśli początkowo będzie czuło się oszukane, szybko wybaczy nam to nieszkodliwe kłamstwo i już w następnym roku znów będzie czekało na prezenty, traktując osobę Mikołaja z nieco większym przymrużeniem oka.

Żródło: Akademia Zdrowego Przedszkolaka

 

JAK ZADBAĆ O ODPORNOŚĆ DZIECKA

Jesień i zima to czas, kiedy zarówno dzieci, jak i dorośli są bardziej narażeni na wirusy i przeziębienia. Dzieci jednak nie mają jeszcze dobrze ukształtowanego układu odpornościowego, dlatego zazwyczaj chorują częściej. Kilka przebytych chorób w roku nie jest zatem powodem do szczególnego niepokoju, warto jednak pomyśleć o tym, jak uodpornić nasze dziecko.

 

 Jest kilka sposobów, które pomogą wzmocnić odporność naszego dziecka. Poniżej kilka z nich:

  • Nie ograniczaj kontaktów dziecka w okresie zimowym z rówieśnikami. Także styczność z bakteriami i wirusami hartuje naszego przedszkolaka, a gdy jest dobrze ubrany i odżywiony, nie grozi mu choroba.
  • Nie przegrzewaj dziecka. Rodzice często zbyt ciepło ubierają malucha, idąc z nim na spacer, dziecko bawiąc się i biegając poci się, a to już prosta droga do przeziębienia. Warto więc ubrać dziecko na tzw. "cebulkę" - w czasie zabawy łatwo będzie zdjąć jedną z "warstw" odzieży malucha.
  • Pilnuj, by dziecko dobrze się wysypiało. 9 godzin mocnego, spokojnego snu to podstawa do zachowania zdrowia przez twoje dziecko. Organizm niedospany i zmęczony jest szczególnie narażony na atak wirusów i bakterii.
  • Pamiętaj, by także w zimie dieta twojego dziecka była urozmaicona i bogata w witaminy. Możesz świeże warzywa i owoce zastępować mrożonymi lub przetworami, które zrobisz w lecie. Witaminy i wartości odżywcze dziecko powinno otrzymywać z pożywienia, nie z suplementów diety.
  • Spaceruj z dzieckiem i zabieraj je na wycieczki. Nic tak nie hartuje przedszkolaka, jak czas spędzony na świeżym powietrzu. Staraj się wybierać miejsca ciche, oddalone od ulicy i zanieczyszczeń.

Ruch i zdrowa dieta to podstawa odporności twojego malucha, pamiętaj więc – zamykanie go w domu w czasie zimy nic nie da. Wyspany i zdrowo odżywiony przedszkolak poradzi sobie z zimnem i wirusami.

 

Żródło: Akademia Zdrowego Przedszkolaka

 

 

 

 

 

Jak pomóc dziecku się skupić?

 

 

 

Rodzice często mają kłopoty z określeniem, czy ich dziecko już ma kłopoty z koncentracją uwagi, czy jest tylko roztargnione, rozproszone czy zwyczajnie ma akurat zły humor. Zdarza się, że pierwszy sygnał pojawia się dopierowtedy, gdy dziecko zaczyna naukę - w zerówce lub pierwszej klasie. Zwraca na to uwagę nauczyciel lub sam rodzic z niepokojem obserwuje, jak ciężko dziecku wykonać zadaną pracę domową, ponieważ wszystko jest ciekawsze i bardziej zajmujące od zadanej pracy, a byle stuknięcie odwraca uwagę.

Zaburzenia koncentracji mogą przybierać różnorodną formę. Problemem jest, gdy dziecko:

- pracuje szybko, ale pobieżnie, nieuważne czyta polecenia, wykonuje tylko część zadania itp.,

- popełnia dużo błędów, choć jego możliwości są o wiele większe, np. uczeń dobrze już liczący popełnia kardynalne błędy,

- pracuje bardzo powoli, często przerywa pracę,

- nie potrafi poświęcić zadaniu należytej uwagi,

- bardzo szybko się męczy i zniechęca,

- "buja w obłokach", zamyśla się, śni na jawie,
- jest rozkojarzone,

- osiąga słabe wyniki w nauce (poniżej możliwości),

- ma trudności z odrobieniem zadań domowych (odrabia je źle, nie do końca
lub
wcale),

Zdarza się, że dziecko nie potrafi się skoncetrować na żadnej czynności, ale bywa też tak, że dziecko, które wytrwale zajmuje się wybranym przez siebiezajęciem (na przykład budowaniem z klocków, klejeniem modeli itp.), niepotrafi skupić się na odrabianiu lekcji. A w szkole liczy się przede wszystkim wytrwałość i gotowość do pracy, także tej uznawanej przez dziecko za nudną.

Wielu psychologów twierdzi, że trudności z koncentracją u dzieci to znaknaszych czasów, coraz częściej w związku z tym kieruje się dzieci na badania.Tymczasem sprawa nie jest prosta, ponieważ umiejętność koncentracji uwagi jest ściśle związana z osobowością, środowiskiem (zarówno domowym jak i szkolnym) , mechanizmami sterującymi zachowaniem. Umiejętność koncentracji można ćwiczyć, trzeba mieć jednak świadomość, że przede wszystkim należy wyeliminować przyczyny zaburzeń. A może ich być wiele, od tych bardzo poważnych, kiedy to należy udać się po pomoc do specjalisty, po mniejsze błędy w wychowaniu, które przy odrobinie wysiłku można zniwelować.

Mały konsument... pod presją

Spójrzmy krytycznie na pokój naszego dziecka: w większości domów jest on wypełniony zabawkami, grami, książkami. Nasze dzieci żyją w dostatku, a my
ze wszystkich sił staramy się, żeby niczego im nie brakowało. Otaczająca nas reklama wmawiam nam i naszym dzieciom, że pewne rzeczy po prostu musimy
posiadać. Ulegając tej presji kupujemy kolejne łatwo dostępne dobra. A dziecko rośnie w przekonaniu, że zdobycie najbardziej nawet wymyślnych
zabawek nie wymaga wysiłku. W efekcie dziecko ma wiele rzeczy, których nie potrzebuje, a kolejnymi szybko się nudzi. Jego zabawy są coraz mniej
twórcze, bo ograniczone masą przedmiotów. Także rozrywka jest łatwa i przyjemna: kino, telewizja, komputer, kompleksy rozrywkowo-handlowe.
Podejmowanie wysiłku nie jest modne.

Jaki to ma związek z koncentracją? Otóż w takich warunkach niezwykle trudno przekazać dziecku, że włożona w naukę praca kiedyś w przyszłości zaprocentuje. Młody człowiek, przyzwyczajony, że oglądanie telewizji nie wymaga najmniejszego wysiłku, a jest takie zabawne, nie będzie potrafił skupić sią na jednym, często nudnym zadaniu (np. pisaniu szlaczków, literek, robieniu ćwiczeń ortograficznych).

Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że dziecko w momencie gdy rozpoczyna edukację, najczęściej jest poddawane nadmiernej presji osiągnięć. Rodzice zdają sobie sprawę z tego, jak ciężko o pracę i jak duże kwalifikacje trzeba mieć, aby ją dostać. Dlatego zaraz od początku nauki siedzą z dzieckiem nad lekcajmi, robią dodatkowe ćwiczenia, opłacają korepetycje, lekcje itp. Tymczasem jeśli dziecko od małego nie uczyło się wytrwałości, nagle staje przed zadaniem ponad siły. Mimo kontroli, nacisku i starań rodziców pojawią się kłopoty.

Wyznaczyć granice...

Chociaż najchętniej obsypalibyśmy dzieci wszystkim, o czym tylko zamarzą
(albo nawet nie zdążą zamarzyć), powinniśmy się powstrzymać. Młody człowiek musi zrozumieć, że nie może mieć wszystkiego i że osiągnięcie celu wiąże się z nakładem pracy. Odsuwanie w czasie chwili, w kórej potrzeba zostanie zaspokojona, ma znaczący wpływ na kształtowanie postawy gotowości do pracy i wysiłku. Umiejętność czekania można i należy wyćwiczyć. Sprzyja temu unormowany tryb życia: stałe pory posiłków, snu, pracy i zabawy, jasno
określone obowiązki dziecka, czytelnie wytyczone granice.

Poobserwujmy swoje dziecko: na jakich zajęciach spędza czas? jakie czynności wykonuje szybko i chętnie? jakie czynności zajmują mu dużo czasu? co powinno robić, a nie robi?
Jeśli uważamy, że telewizja, komputer czy zabawa zajmują mu zbyt wiele czasu ustalmy ile czasu może dziennie/tygodniowo na nie poświęcić.
Zróbmy listę zachowań, które chcielibyśmy zmienić - na początek dwa, trzy (nie więcej), np. "postaram się, aby dziecko odrabiało lekcje w swoim pokoju",
"dopilnuję, żeby dziecko uporządkowało pokój przed snem". Można przygotować tabelkę, w której zaznaczać będziemy w kolejne dni, czy udało nam się konsekwentnie zrealizować postanowienie. Trzeba się liczyć z tym, że minie nawet kilka tygodni, zanim osiągniemy swój cel, ale wymagając
konsekwentnych i systematycznych działań od siebie, łatwiej bedzie nam wymagać ich od dziecka.

Chcieć znaczy móc...?

Na temat motywacji napisano bardzo wiele, jest to bowiem ważne w psychologii i pedagogice pojęcie. Dla rodziców najważniejsze jest jednak przemyślenie kilku spraw i pamiętanie o nich w codziennym wychowaniu:

- Sukces zachęca do podejmowania kolejnych działań, stwarzajmy więc dziecku
sytuacje, w których może sukces osiągnąć.
- Strach przed porażką zniechęca, dostosowujmy zatem zadania do wieku,
rozwoju i możliwości dziecka, aby nie doznawało zbyt wielu porażek.
- Od tego czy dziecko ma nadzieję na sukces, czy też odczuwa strach przed porażką, zależy jego wiara we własne siły.
- Człowiek stawia wymagania samemu sobie i próbuje im sprostać - poziom tych wymagań wpływa na gotowość do podjęcia wysiłku. Bacznie obserwujmy, czy
dziecko nie ustawiło sobie tej poprzeczki zbyt wysoko lub zbyt nisko.
- Dziecko powinno mieć poczucie, że ponosi odpowiedzialność za skutki własnej aktywności. Tłumaczmy, że nie tylko sukces jest jego zasługą, ale także za porażkę ponosi winę ono samo, a nie nauczyciel, pech czy zła pogoda.
- Należy umacniać dziecko w kreatywności i pozwalać na spróbowanie własnych sił.
- Nadmierne ograniczanie i zakazy hamują naturalną inicjatywę dziecka.
- Wspierajmy samodzielność swego dziecka.

Samodzielnie, ale nie samemu

Najlepsza sytuacja jest wtedy, gdy człowiek uczy się sam, dla siebie i z wewnętrznej potrzeby. Dlatego należy wspierać dziecko w jego dążeniu do samodzielności - także w odrabianiu lekcji. Tylko pracując samodzielnie młody człowiek wyrobi w sobie odpowiedzialność za szkolne osiągnięcia. Nie można jednak dziecka zostawić całkowicie samego, musi ono wiedzieć, że zawsze może liczyć na pomoc rodziców (szczególnie w wyszukiwaniu informacji).

Gdy w brzuchu burczy...

...trudno być skoncentrowanym. Dlatego warto wprowadzić zasadę, że bez porządnego śniadania dziecko nie wychodzi z domu. Pełnowartościowy posiłek
jest niezbędnym elementem udanego dnia w szkole. Od pewnego czasu toczy się natomiast dyskusja na temat wpływu cukru, fosforanów, barwników spożywczych itp. na niepokój ruchowy dzieci. I choć prowadzono wiele badań na ten temat, nie ma wciąż dowodów na zdecydowaną szkodliwość tych substancji. Niemniej są dzieci, które wyraźnie reagują na pewne substancje w diecie - wiedząc o tym, warto je wyeliminować lub ograniczyć.

Spokojna głowa...

Każdy wie, że masa problemów na głowie utrudnia nam myślenie o pracy. Tak samo jest z dzieckiem: do skupienia uwagi potrzebuje spokoju, pewnej i stabilnej sytuacji w rodzinie, oparcia w rodzicach. Jeśli w domu jest jakieś konflikt (nawet taki pozornie niewidoczny jest wyczuwany przez dzieci), dziecko jest obciążone psychicznie i gwałtownie spada jego gotowość do podejmowania wysiłku. Pamiętajmy o tym, gdy u dziecka pojawią się trudności z koncentracją.


Zatrzymać błędne koło...

Dziecko przychodzi do szkoły i z jakiegoś powodu nie daje sobie rady. Może to są problemy przejściowe (np. trudna aklimatyzacja do nowych warunków), może poprzeczka stawiana przez rodziców jest umieszczona zbyt wysoko, może sprawność intelektualna jest niższa, może dziecko ma wadę wzroku czy słuchu lub zaburzenia funkcji poznawczych... Cokolwiek jest przyczyną, dziecko spotykają same porażki. Problemy nawarstwiają się, a dziecko zaczyna unikać wysiłku, bo po co się starać, jeśli to i tak nie przynosi efektów? Dziecko jest coraz bardziej przeciążone, a koło się toczy. W takim przypadku niezbędna jest współpraca rodziców nie tylko ze szkołą, ale także specjalistą, na przykład z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Rozpoznanie dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii czy ADHD daje szansę podjęcia terapii i pracowania nad umiejętnością koncentracji w stopniu umożliwiającym dziecku normalne funkcjonowanie w szkole.

Przyczyny zaburzeń koncentracji u każdego dziecka mogą być inne, należy jednak starać się je odkryć i wyeliminować. Dopiero wtedy można sięgnąć po
dodatkowe ćwiczenia, które mogą pomóc.

 

 

Do szkoły czy jeszcze poczekać?

 

...

...diagnoza gotowości szkolnej

W rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej, które reguluje tą kwestię, nie wskazano narzędzia, jakim należy się posługiwać (Rozporządzenie z dnia 23 grudnia 2008 r w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół  (Dz.U.nr 4 poz.17/ 2009). Jest tam jednak mowa o tym, że zbieranie informacji powinno być systematyczne i długofalowe, prowadzone przez nauczycieli wychowania przedszkolnego. Jeżeli nauczyciel ma jakieś wątpliwości, może zasugerować konieczność przebadania dziecka w poradni psychologiczno-pedagogicznej ze względu na zaobserwowane specjalne potrzeby edukacyjne dziecka
Warto więc pamiętać, że owe opinie szkoły czy poradni nie są wiążące i rodzic może podjąć decyzję samodzielnie, ale też zdiagnozowanie jakiegoś braku traktować jako punkt wyjścia do pracy z dzieckiem w określonej sferze.

Wskaźniki dojrzałości szkolnej dziecka

Co powinno znać dziecko przed pójściem do szkoły?

-    swoje imię i nazwisko,
-    adres zamieszkania,
-    imiona rodziców i ich zawody,
-    nazwy kolorów, dni tygodnia i pór roku.

Co powinno umieć?

-    prawidłowo trzymać ołówek,
-    posługiwać się przyborami (nożyczkami, pędzlem, klejem),
-    kolorować obrazek utrzymując się w liniach,
-    narysować człowieka,
-    odwzorowywać kształty geometryczne,
-    samodzielnie się rozebrać i ubrać (zapiąć guziki i zawiązać sznurówki),
-    odróżniać stronę lewą i prawą u siebie oraz kogoś, kto stoi naprzeciwko,
-    znaleźć różnice na podobnych obrazkach,
-    grupować przedmioty według kształtu, koloru, wielkości,
-    sortować przedmioty według określonej zasady (warzywa, pojazdy, zwierzęta),
-    ułożyć kilkuelementowe puzzle,
-    dobierać przedmioty lub obrazki w pary (także z uwzględnieniem cechy wspólnej, np. stół-krzesło (drewno) lub  zależności, np. kura-jajko),
-    odróżniać dźwięki i odtworzyć rytm,
-    podzielić wyraz na sylaby (analiza) oraz złożyć w całość wyraz z usłyszanych sylab (synteza),
-    rozpoznać głoskę usłyszaną na początku i na końcu wyrazu,
-    liczyć do 10 – przeliczać elementy w zbiorze, dodawać i odejmować w zakresie 10,
-    opowiedzieć o tym, co jest na obrazku,
-    skupić się na słuchaniu bajki, muzyki,
-    budować poprawne zdania na określony temat,
-    lepić z plasteliny lub innej masy plastycznej,
-    wykonywać proste ćwiczenia gimnastyczne (skakanie na jednej nodze, do tyłu, rzucanie i łapanie piłki),
-    zgodnie bawić się z innymi – czekać na swoją kolej,
-    doprowadzić zaczętą pracę do końca,
-    posprzątać po zabawie,
-    podporządkowywać się poleceniom dorosłego i wykonywać 3-4 polecenia w określonej kolejności,
-    rozstawać się na dłuższy czas z rodzicami.

Jak wspierać i rozwijać dojrzałość szkolną

-    w nieprzezroczystym woreczku umieszczaj różnego rodzaju przedmioty, niech dziecko próbuje zgadnąć co to, wkładając ręce do woreczka i rozpoznając dotykiem,
-    do 10 baloników włóż fasolki, aby baloniki tworzyły pary: z 1 fasolką, 2, 3 itd. dziecko powinno dobrać baloniki w pary,
-    przygotuj kawałki (podobnej wielkości) różnych owoców (warzyw), dziecku zawiąż oczy i wkładaj kawałki do buzi – niech zgaduje, co to,
-    rozpoznawanie zapachów – dziecko z zawiązanymi oczami zgaduje, co wącha,
-    naśladowanie ruchów i głosów zwierząt z określonej strefy: dżungli, koła podbiegunowego, oceanu, lasu;
-    lepienie: ciastek, plasteliny, korali z modeliny, ciastoliny i każdej innej masy plastycznej,
-    słuchanie głośnego czytania, bajek muzycznych, audibooków.

 

Czy warto czytać dzieciom bajki

 

Wieczorem biorę książkę z półki,
za oknem cicho wiatr szeleści.
Stronice książki - przyjaciółki
przeróżne prawią opowieści.
Książki o ludziach mówią dawnych,

o morzach, wyspach, miastach, lasach,
o bohaterach, wodzach sławnych,
o naszych i o dawnych czasach.


Cz. Janczarski "Nad książką"

Czy warto czytać dzieciom bajki?


      Wpływ czytania oraz wybór odpowiedniej książki (dostosowanej do wieku dziecka) ma ogromne znaczenie w rozwoju szczególnie emocjonalnym, społecznym dziecka. Pozwala kształtować umiejętność skupienia uwagi, wyodrębniać to, co najważniejsze.

Badania naukowe wskazują, że każde dziecko, bez względu na wiek, powinno mieć codzienny kontakt z książką, a obok każdego dziecka powinien być dorosły, który mu poczyta w ciągu dnia lub przed snem.

Nawołują, aby głośne czytanie w domu, w przedszkolu, w szkole  stało się codziennością,  gdyż to, co dzisiaj "zainwestujemy" w moralny i intelektualny rozwój dziecka zwróci się po kilkunastu latach.

     Język literatury dla przedszkolaka, który słysząc na co dzień jedynie język potoczny, jest tajemniczym szyfrem, kodem dostępu do innego magicznego świata. Jego różnorodność umożliwia dziecku wzbogacenie słownictwa, nabycie umiejętności poprawnego wysławiania się. Dziecko w baśniowym świecie może odnaleźć to, co samo przeżywa i co napawa je niepokojem.
W bajkach są też złe moce, które dają się opanować jakiejś większej i lepszej sile. Gdy dziecko widzi, że osoba dorosła, mama czy tata spokojnie czyta bajkę, to o czarownicy myśli sobie - skoro dorośli się nie boją, to może czarownica nie jest taka straszna.

W bajkach nie tylko dobro zwycięża zło, często ten kto jest mały i słaby wygrywa z silnym i potężnym. A to budzi w dziecku nadzieję i napawa optymizmem. Dowiaduje się, jakie wartości są cenione, poprzez jednoznaczne pokazanie kogo i za co spotyka nagroda lub kara.
 
     Książki mogą być naszym sprzymierzeńcem, bo stanowią pretekst do rozmów. Nawet rodzice, którym trudno  szczerze rozmawiać z dzieckiem, poprzez literaturę mogą kształtować gust i poczucie humoru dzieci. Czytanie dziecku pozwala na bezpośrednią rozmowę w trakcie czytania lub od razu po, nim na temat zachowań bohaterów.

Rozmowy o przeczytanych książkach to najprzyjemniejsze, najgłębsze i najciekawsze rozmowy z dziećmi. Czytanie książek może być łatwym, mądrym i dostępnym sposobem budowania silnej więzi z dzieckiem oraz może być siłą pobudzającą jego intelekt i wyobraźnię.

     Dzieci głęboko przeżywają treść bajek, opowiadań, baśni - nie są biernymi ich odbiorcami. Chętnie naśladują w zabawach i inscenizacjach postępowanie bliskich im bohaterów. Często same tworzą z niezwykłą pomysłowością, interesujące opowiadania i historyjki.Bajki to najbliższe dziecku utwory, w których świat realny miesza się z fantastycznymi razem tworzą zrozumiałą rzeczywistość.

W świecie bajek można spotkać przyjaciół, przeżyć wspaniałe przygody a przede wszystkim pozbyć się lęku.


Co daje wspólne czytanie?

*  Buduje mocną więź między dorosłym a dzieckiem;
*  Pobudza rozwój mózgu;
*  Wzbogaca słownictwo malucha, poszerza wiedzę;
*  Rozbudza zainteresowania, rozwija wyobraźnię;
*  Uczy myślenia, pomaga w zrozumieniu siebie, ludzi i świata;
*  Pobudza rozwój emocjonalny, rozwija wrażliwość,
*  Uczy wartości moralnych, wpływa na zmianę postaw;
*  Sprzyja szybszemu samodzielnemu mówieniu, a później pisaniu i czytaniu;
*  Kształtuje nawyk czytania na całe życie;
*  Chroni przed uzależnieniem od telewizji.
 

Literatura:

Dudzińska, J. Cybulska-Piskorek, S. Lipna, D. Malko, H. Mysłowska, R. Więckowski: „Metodyka wychowania w przedszkolu”, WSiP, Warszawa 1976

D. Siemek: „Problemy wychowawcze wieku przedszkolnego”, Warszawa 1982

M. Molicka: „Bajki terapeutyczne”, Poznań 1999

 


 

 

Co oznaczają rysunki przedszkolaka?http://2.bp.blogspot.com/_-O8ZRWsXO7M/TCHtR6dTIPI/AAAAAAAAAIo/gJ1Lrq4sM9Y/s1600/Zdj%C4%99cie0108.jpg

Rysunek dziecka to świetna okazja do tego, by spojrzeć na świat jego oczami. Jeśli przyjrzymy się bardziej uważnie dziełu naszego przedszkolaka to spod barw, postaci i- wydawać by się mogło- przypadkowych kształtów wyłoni się to, na co zwykle nie zwracamy uwagi, nad czym się nie zastanawiamy, co czasem wydaje się być zawoalowane. Radości, problemy, ba- nawet charakter dziecka, jego sposób myślenia, obraz siebie, rodziny i otaczającej malucha rzeczywistości- kredką i kreską dziecko opowiada nam to, co wie i czuje, a czego nie potrafi jeszcze wyrazić. Co nam może zdradzić rysunek dziecka? Na co zwrócić uwagę?

Rysunek dziecka fachowo ocenia się na trzech poziomach:

Poziom graficzny-bierze się pod uwagę sposób posługiwania się ołówkiem, siłę linii, wielkość zużytej powierzchni, wykorzystanie przestrzeni, staranność wykonania elementów rysunku

Poziom rozwoju rysunku w odniesieniu do kategorii wiekowych- i tak „głowonogi” , obiekty charakterystyczne dla 3-4 latków powinny zaniepokoić rodziców, jeżeli występują w rysunkach dzieci 6-letnich- wskazywać to może na o opóźnieniu rozwoju dziecka.

Analiza treści rysunku- zwraca się uwagę na kolejność rysowanych postaci i elementów, ich wielkość, staranność ich wykonania, rozmieszczenie elementów w stosunku do siebie czy kolorystyka. Ważne jest czy rysunek jest jedno-, dwu- czy wielobarwny ( w sytuacji kiedy dziecko ma do wyboru wiele kolorowych kredek ), a także jaki kolor w nim dominuje.

I tak:

Rozmach kreski - kreska "rozmachowa" długa, która powstaje od jednego pociągnięcia, zajmująca większą część kartki- świadczy o energii, odwadze i otwartości; kreska krótka, wskazywać może jakieś zahamowania;

Nacisk kreski-  silny mówi o odwadze, czasem gwałtowności, energii; słaby nacisk kredki natomiast- o nieśmiałości, łagodności, czasami nerwicy i wysokim niepokoju.

Rozmieszczenie rysunku na kartce.

Rysując dziecko może wykorzystać całą kartkę lub jej część.

  • Rysowanie na górze kartki mówi o idealizmie lub marzeniach, bogatej wyobraźni.
  • Umieszczenie rysunku na środku kartki wskazuje, że odnosi się do spraw najbardziej uświadomionych, podczas gdy innych nie chce ujawnić.
  • Dolny pas kartki jest ulubionym pasem zmęczonych, często przygnębionych dzieci.
  • Pas górny jest wracaniem myślami do przeszłości.
  • Rysunek namalowany w dolnym lewym pasie ujawnia wewnętrzne skrępowanie, a pas prawy cechuje wybieganie w przeszłość.

Powinno się zwracać również uwagę na kompozycję rysunku. Jeżeli obrazki dziecka skupione są w jednym z rogów kartki, to może to świadczyć o tym, że jest nieśmiałe i nie potrafi odnaleźć się w grupie- na przykład przedszkolnej.

Natomiast, jeżeli jego prace wychodzą poza kartkę, to może to być znakiem tego, że jest nadpobudliwe lub nerwowe. To, co dla malucha jest ważne, na rysunku jest największe. Należy również zwrócić uwagę na to, co znajduje się w centrum rysunku  Zdrowe dziecko wykorzystuje całość kartki lub zachowuje proporcje (rysuje na środku).

Barwy użyte w rysunku mówią o emocjonalności dziecka.

  • Wielokolorowość rysunku świadczy o żywej emocjonalności, posłużenie się tylko jedną kredką (zwłaszcza szarą) wskazuje na zahamowanie emocjonalne i niepokój.
  • Czasem może wydawać się, że barwy rysunku są przypadkowe. Tymczasem różowa mama narysowana ulubionym kolorem dziecka wskazuje na głęboką zażyłość postaci.
  • Radość, zadowolenie łączy się z żywymi barwami ich rysunków. Dysproporcje, deformacje, których dziecko dokonuje nieświadomie lub specjalnie mogą wyrażać odczucia takie, jak: śmieszność, podziw, strach

Przedszkolaki zazwyczaj wybierają kolory:

  • Różowy - spontaniczność, powierzchowność;
  • Pomarańczowy - podrażnienie, różne hamulce w wykonywaniu działań, pobudzanie wewnętrzne;
  • Ciemno- niebieski - próba kontroli własnych emocji;
  • Ciemno-zielony - zwiększona wrażliwość na sytuacje w otaczającym świecie;
  • Jasno-zielony - zrównoważenie, stabilizacja, wyciszenie;
  • Biały - wysoki poziom lęku;
  • Nadmiar czerwoności świadczy o nadmiernym pobudzaniu;
  • Zestawienie czerwieni i czerni świadczy o zaburzeniu procesów emocjonalnych.

Kto jest najważniejszy w domu?

Z rysunku dziecka można odczytać również, co go martwi (np. chora babcia) albo o czym marzy- jeżeli w rysunkach dziecka często powtarza się jakiś element .

Analizując kolejność rysowania członków rodziny, ich rozmieszczenie oraz wielkość dowiadujemy się, z którą osobą najbardziej jest związane emocjonalnie. Rysunki to autentycznych obraz relacji panujących w rodzinie. Bliskość postaci z dzieckiem może oznaczać miłość bądź oddalenie.

Rysunek rodziny, na którym jest brak postaci dziecka, które go malowało, spowodowane jest rozluźnieniem więzi rodzinnych, osamotnieniem, a czasem i odrzuceniem.

Osoba najważniejsza umieszczana jest w centrum kartki- jest największa, barwna, narysowana starannie.

Osoba, która budzi lęk lub jest mało ważna- jest pominięta lub znajduje się w kącie; jest mała, niestarannie narysowana, jednobarwna.

Bliska odległość osoby z dzieckiem oznacza występowanie więzi emocjonalnej między nimi, a duża odległość między osobami oznacza niechęć.

Co może niepokoić...

Rysunek dziecka, który nie wykazuje trudności w jego funkcjonowaniu to taki, w którym jest wiele elementów, zastosowanych jest wiele barw; postacie w nim występujące mieszczą się na kartce i są zadowolone; rysunek wykonany jest nie słabą, ale i niezbyt mocną kreską

W rysunku bądź podczas rysowania zaniepokoić rodziców powinno:

  • stale przeważające czarny kolor- choć dziecko ma do dyspozycji wiele kredek – może to świadczyć o nastrojach depresyjnych,
  • Obrazki ponure w nastroju i treści,
  • Dominujący duet czerwieni i czerni, gdzie rysunek będzie wykonany mocną kreską. Może to świadczyć o problemach emocjonalnych
  • jeżeli w treści rysunku często występują sceny przemocy, wojny-zdradzać to może skłonności do agresji,
  • brak umiejętności odwzorowywania rysunku i rysowania na zadany temat,
  • duża niechęć do rysowania, mimo wielokrotnego zachęcania i podsuwania rozmaitych artykułów plastycznych,
  • bohaterowie rysunków to głównie postacie negatywne, złe, które budzą lęk lub są w swej budowie niekompletne.

UWAGA! Nie należy demonizować treści rysunków i ostrożnie wyciągać wnioski, by uniknąć nadinterpretacji występujących w nich treści. Ich analizą powinni się zająć specjaliści. Zaniepokojeni rodzice powinni zgłosić się z rysunkiem do psychologa dziecięcego.

 

 

Męcina 504
34-654 Męcina

tel. (018) 337-07-21
e-mail:
spmecina@interia.pl
Szkoła Podstawowa nr 2 w Męcinie
im. Konstytucji 3-go maja